Etykiety

środa, 26 września 2018

Czytanie i blogowanie

Najgorszą rzeczą, jaką można sobie zrobić będąc rodzicem to zachęcić dziecko do czytania, a później rozwinąć jego miłość do książek tak bardzo, że kiedy dziecko budzi się w nocy mówi (mniej lub bardziej po swojemu): "Czytaj". W ciągu dnia aktywność też toczy się wokół książek.
Taki rodzic z dzieckiem rozmiłowanym w książkach szuka ratunku dla własnego portfela i szybko zostaje blogerem. Myśli sobie: teraz to problemy z nowymi książkami się rozwiążą. Nic bardziej mylnego. Teraz to dopiero zaczynają się problemy. Zwłaszcza, kiedy dziecko poczuje zew możliwości wybierania sobie nowości na stronie wydawcy. Wtedy zaczyna się wyścig z dzieckiem: Czytamy mu tyle, ile chce. Baa, zabieramy książki na spacer, do przychodni czy gdziekolwiek indziej, aby nasze maleństwo mogło poznać kolejną ciekawą historię, wzbogacić słownictwo, odpocząć przytulając się i wchodząc w świat książek, poszerzać wiedzę. Jeśli mówi to jeszcze w pakiecie mamy sto pytań na minutę. Później pozostaje wyrobić się z opisaniem nowości, żeby dziecko mogło dostać kolejną porcję, bo przecież poprzednią przeczytało już trzy razy i więcej nie zamierza. W takich chwilach rodzic myśli sobie: tablet to cudowna rzecz, bo pozwala odpocząć od czytania.
Jeśli myślicie, że wręczenie farbek rozwiązuje problem to się mylicie: w czasie malowania można czasami 2-3 książki przeczytać. Aleksandra Anna Sikorska jest tego żywym dowodem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza