Etykiety

czwartek, 4 kwietnia 2019

Opowiem Wam bajkę o przydatności

Wiadomo, że rzeczy namacalne są potrzebne i możemy stwierdzić ich przydatność, ale wobec tych nienamacalnych już jesteśmy ostrożni, bo przecież komu taka wiedza potrzebna? Wtedy powstają memy o cosinusach i obliczaniu procentów z pytaniem: kiedy ostatnio korzystałeś z tej wiedzy. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam problem z odpowiedziom, bo zwykle mi wychodzi albo dziś albo wczoraj, a kiedy jest dziś ub wczoraj to znaczy, że ta wiedza to jednak dość potrzebna. Kolejne przekonanie o wątpliwej przydatności dotyczy studiów.
Istnieje przekonanie, że nie każde studia są człowiekowi potrzebne. Ja na ten temat mam inne zdanie i uważam, że każde, które postudiowałam (nawet te, na których spędziłam tylko rok) bardzo mi się przydają. Przykład? Studiowałam fizjoterapię. Nie skończyłam, bo praca, inne studia, zajęcia w czasie zajęć na kierunku, który już kończyłam, ale i tak się przydają.
Jestem u specjalisty i on mnie przekonuje, że Oli pewien rodzaj terapii niepotrzebny, a ja bardzo dobrze wiem, że potrzebny, bo przecież z tym dzieckiem najwięcej czasu przebywam, widzę, że ma problemy z koordynacją, ale specjalista mówi mi, że przecież się nie znam, że wcale nie. I wiecie, co zadziałało i dzięki czemu Ola dostała tę terapię. dzięki temu, że powiedziałam "Studiowałam fizjoterapię i wiem, że mojemu dziecku ta terapia jest potrzebna". Lekarz się zawahał, pomyślał i stwierdził: "No, w sumie to ma pani rację tylko my miejsc nie mamy i dziecko musi poczekać".
#opowiemWambajkę #autyzm #terapia #przydatność

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza