Etykiety

piątek, 20 sierpnia 2021

Pipidówkowo i wielkomiejsko

 Załatwianie spraw urzędowych po polsku.

Po polsku sprawy załatwia się na dwa sposoby: wielkomiejsko i pipidówkowo.
Wielkomiejsko wygląda tak:
-Zdobywasz informacje ze stron rządowych.
-Dzwonisz do urzędu w dużym mieście i dowiadujesz się, że wystarczy złożyć wniosek. Można przesłać go mailem! Pomagasz osobie potrzebującej wsparcia złożyć wniosek i dostajesz termin, kiedy ma się do nich zgłosić. Przy okazji dowiadujesz się, że wpisują tę osobę na listę jeszcze jakiejś pomocy.
Pipidówkowo niestety tak:
-Dzwonisz do małej miejscowości i objaśniają ci, że coś takiego u nich nie funkcjonuje, więc dzwonisz na infolinię instytucji zajmującej się określonymi sprawami. Tam dowiadujesz się dokładnie jak to, co chcesz wygląda (czyli tak jak na stronie internetowej). Znowu dzwonisz do urzędu i znowu mówią, że u nich to nie funkcjonuje, objaśniasz im jak to, co chcesz mają obowiązek załatwić. oni objaśniają, że nie mogą, objaśniasz im, że mogą, objaśniają, że mogą, ale tylko w styczniu, objaśniasz, że cały rok, objaśniają, że cały rok to niezgodne z przepisami, objaśniasz im, że mają obowiązek wystawić zaświadczenie, objaśniają, że oni zaświadczeń nie wystawiają, że trzeba zgłosić się w styczniu, mówisz, że rozmawiałaś z infolinią instytucji i tam powiedzieli to, co twierdzisz. Oni objaśniają, że niemożliwe, więc zadajesz kluczowe pytanie "Jaki interes miałaby osoba w instytucji, która musi pokryć koszty tego?" i pada odpowiedź urzędnika "Ale dlaczego mnie pani atakuje i jest niemiła?". W końcu staje na tym, że oni sprawdzą, czy faktycznie mam rację. Okazuje się, że tak, ale są urażeni podważeniem ich kompetencji i osobie potrzebującej dają do zrozumienia, że ich strasznie obraziłam i byłam niesamowicie niemiła.
Rozmowa z urzędnikiem w dużym mieście - niecała minuta.
Rozmowa z urzędnikiem w małej mieścinie - ponad 30 minut.
I niby wszyscy wszystkich w małych miejscowościach znają i tacy empatyczni i chętni do pomocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz