Etykiety

poniedziałek, 3 marca 2014

Jarosław Kurski "Jan Nowak-Jeziorański"

Jarosław Kurski, Jan Nowak-Jeziorański, Warszawa „Świat Książki” 2005.
Pomysł na książkę bardzo mizerny. Trudno mi ocenić bezsens pisania biografii na podstawie znakomitej autobiografii oraz własnych wrażeń dotyczących „kuriera z Warszawy”. Kurski częstuje nas stwierdzeniami typu: „tak, autobiografia jest prawdziwa i szczera, ponieważ ukazuje również wady”. O tym nie trzeba od razu pisać całej książki. Na pewno nie dowiemy się z niej niczego, czego nie dowiadujemy się autobiografii. Jedyne czym jest wzbogacona książka to o panegiryk autora (Kurskiego), który przecież jest jakże wielką, wspaniałą osobistością, ponieważ miał okazję postać w cieniu wielkiego Jana.
Książka nudna, usypiająca i tak sztywna, że po paru stronach miałam ochotę rzucić w kąt. Może owo wrażenie zostało ukształtowane przez wcześniejszą lekturę Jeziorańskiego. Męczyłam się niesamowicie, ponieważ nie potrafiłam odłożyć jej (takie zboczenie zawodowe), a jednocześnie całkowicie mnie odpychała. Nie potrafiłam czytać jej samej. Musiałam sobie urozmaicać to nudne czytanie Denisem Diderotem „Kubusiem Fatalistą”. Każdego dnia zmuszałam się do przeczytania kilku stron i mimo, że jest to dziełko zdecydowanie cieńsze niż tomiszcze Jeziorańskiego czytałam kilka razy dłużej.
Nie jest to jednak książka bezużyteczna (takie nie istnieją nawet jeśli się autorzy starają) ze względu na wprowadzenie w czasy nam odległe, zarysowanie kontekstu historycznego i kulturowego, w jakim żył Jan Nowak. Autor na pewno przekaże nam kilkadziesiąt interesujących spostrzeżeń, które warto przemyśleć i przetrawić.
Na pewno jest to dobra pozycja dla tych, którzy nie mają czasu na autobiografię Jeziorańskiego lub chcą ją nieco uzupełnić przez oko obserwatora z zewnątrz. „Kurier z Warszawy” jest dość obszerną książką (ponad 500 stron). Kurski na pewno taka ilością nas nie przestraszy. Średniej grubości książka na pewno będzie dobra dla tych, którzy mają mało czasu na lekturę, a czasami chcą poczytać o życiu sławnych ludzi, którzy popularności nie zdobyli pokazywaniem tyłka czy bicepsów.
Język nie jest wymagający i poprawny, przez co biografia może być czytana również przez dzieci ze szkoły podstawowej, które już troszkę miały historii (jednak tu wolałabym polecić „Kuriera..” ze względu na humor). Na pewno książka Kurskiego nasycona jest ideologicznie (politycznie) a tego nie lubię w biografiach. Sam bohater w swojej autobiografii przyznaje się do prawicowych sympatii, ale one nie są w opisach jego losu takie istotne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza