Etykiety

sobota, 15 marca 2014

„Tam i z powrotem” reż. Wojciech Wójcik

„Tam i z powrotem” reż. Wojciech Wójcik, scenariusz Anna Świerkocka, Maciej Świerkocki, Polska 2002
Sześć lat wojny to nie tak długo. Daty je ograniczające to same cyfry nic niemówiące nam o przemianie społeczeństwa. Niedouczone i na wpół analfabetyczna ludność zostaje pozbawiona prawie całej inteligencji, podpory narodu, który stanowił jakieś dwa procent obywateli. Tragizm owej wojny objawi nam się dopiero, kiedy odkryjemy, że młodzi ludzie nie byli uczeni niczego oprócz przetrwania. Kultura zanika, przez co po wojnie ten kult prostoty robotniczej po podstawówkach. Kilka czy kilkanaście procent to inwalidzi.
Starsi ludzie często tworzą swoją legendę: za moich czasów to było trudno w szkole, pracy itd.. Za ich czasów to było łatwo w szkole i w pracy. Wystarczyło skończyć podstawówkę, by dostać zatrudnienie. Dziś nie pomaga nawet wiele fakultetów. Za ich czasów było też trudno. Młodzi ludzie wchodzący w życie nauczeni walczyć ,używać siły i agresji budowali państwo. Ta przemoc wdzierała się wszędzie: do szkół, szpitali, na ulice. Przemoc rodziła patologię. Rządzący więzili i znęcali się nad wrogami politycznymi. Taką ofiarą fali przemocy z czasów wojny jest bohater filmu „Tam i z powrotem”. Obraz ukazany widzowi doskonale wkomponowuje się w ten ukazany w książkach „Oddziały wyklętych”, „Media. Resortowe dzieci” oraz „Polska Partia Robotnicza”. Święte krowy w urzędach i na rządowych stanowiskach, z którymi się nie rozliczono. Traktowanie zwykłych ludzi jak śmieci. Wszędobylska patologia.
Były partyzancki lekarz po wojnie otrzymał znakomitą nagrodę: więzienie. Ono zniszczyło rodzinę. Przez władze został samotnym i ciągle prześladowanym człowiekiem, a mimo tego żył zgodnie z zasadami, które wpoili mu rodzice. Wydaje się, że szara komunistyczna rzeczywistość nie może mieć szczęśliwego zakończenia. Zbiegi okoliczności jednak czasami działają jak katharsis czy zmartwychwstanie.
Film polecam wszystkim, którzy zapomnieli, pamiętają i urodzili się za późno, by przeżyć tamte czasy. Szczególnie tym ostatnim by nie byli jak Jean-Paul Sartre, który po pobycie w ZSRR nadal był zapatrzony w ideologię zabijającą ludzi.
Coraz częściej słyszę opinię, że Polska nie tworzy dobrego kina. To czym jest ten film?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza