Etykiety

wtorek, 18 lutego 2014

Jerzy Broszkiewicz "Wielka, większa i największa"

Jerzy Broszkiewicz, Wielka, większa i największa, Kraków 2005.

Po książkę sięgnęłam troszkę ze wstydu (dzieci zdziwiły się, że nie znam) troszkę z ciekawości (książka, która podoba się, jest czytana przez uczniów podstawówki) i troszkę z zawodowej ciekawości (jak to robią niektórzy, że potrafią napisać coś, co może się podobać i jakie ma walory estetyczne, edukacyjne).
Po raz pierwszy usłyszałam o niej bardzo późno, bo dopiero na praktykach zawodowych w jednej z wrocławskich podstawówek. Ja w dzieciństwie jej nie czytałam, bo chyba nawet nie było jej w mojej wiejskiej bibliotece (gdyby była to raczej bym kojarzyła).
Ciąg lekcji z nowej lektury przymusił mnie do szybkiego przeczytania (a czyta się bardzo szybo ze względu na prosty język i niewielką ilość stron, bo koło stu sześćdziesięciu).
Lektura godna polecenia wszystkim uczniom podstawówki oraz rodzicom. Warto podczas czytania poruszyć kwestie historyczne, ponieważ jeden z głównych bohaterów (Opel – Kapitan) został wyprodukowany w Niemczech i uczestniczył w II wojnie światowej. Dzieci mają okazję poznać realia Polski Ludowej (może zbyt idylliczne, jak na moje własne wspomnienia).
Wspaniałą wartością, jaką przekazuje autor swoim czytelnikom jest przekonanie, że wzajemne pomaganie sprawia, że przeżywamy niezwykłe przygody, zdobywamy nowych przyjaciół oraz możemy w ten sposób uchronić naszą planetę przed zagładą ludzkości, która może nastąpić przez wykorzystanie broni atomowej.
Dwójka małych bohaterów (Ika i Groszek) uczą się również akceptować swoje i cudze wady oraz zalety, a także doceniać prehistoryczną cywilizację, dzięki której mogła się rozwinąć współczesna szybko rozwijająca się technika.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza