Etykiety

piątek, 11 grudnia 2020

Bogumiła Rostkowska "Elusia z doliny Dramy"


Zdolność komunikowania się z innymi to możliwość wchodzenia w relacje, nawiązywania znajomości. Czasami jest to niemożliwe, bo dziecko nie mówi czy ma inne zaburzenia rozwojowe. Bywają też sytuacje, kiedy trafia do społeczności z innego kraju i jeszcze nie do końca zna język, jeszcze nie do końca weszło w kulturę. W takich momentach bardzo rozumiemy jak niesamowicie wartościowa jest możliwość porozumiewania się.
Elusia – bohaterka książki „Elusia z doliny Dramy” to kilkulatka, którą rodzina uczy poprawnej polszczyzny. Wszystko w imię lepszego startu w szkole, a później w dorosłe życie. Nikt jednak nie zastanowił się jak będzie wyglądała codzienność kilkulatki na śląskiej prowincji, gdzie wszyscy mówią gwarą i dzięki temu świetnie się rozumieją. Elusia jednak nie zna tego specyficznego języka i to sprawia, że czuje się wykluczana. Dzieci czasami z niej drwią. Pięciolatka pragnie to zmienić i nauczyć się śląskiego, ale wszelkie decyzje w rodzinie podejmuje dziadek, który nie zgadza się na poznanie regionalnego słownictwa. Wszystko w imię łatwiejszej edukacji. Może i zauważyłby jak wiele dziecko traci z powodu jego decyzji, ale przecież nie przyzna się do błędu. Dziewczynka też jest uparta i pragnie nadążać w zabawach za rówieśnikami. To sprawia, że zaczyna potajemnie uczyć się śląskiego. Pomaga jej w tym babcia. Oczywiście w tajemnicy przed dziadkiem.
Mam mieszane uczucia do tej publikacji, bo z jednej strony pokazuje świat taki, jakim był, czyli mamy tu świat bez technologii, dzieci bawiące się na świeżym powietrzu, spędzające czas na kształtowaniu więzi, a z drugiej strony dostajemy obraz brzydkiego patriarchatu, w którym dziadek od strony ojca decyduje o wszystkim. Kobiety i dzieci muszą się dostosować, bo on tu jest głową rodziny i jego zdanie jest niepodważalne, a z drugiej strony jego upór, dbanie o to, żeby trwać w raz podjętej decyzji. To z kolei kontrastuje z potajemnym uczeniem wnuczki gwary, czyli pokazaniem, że można okłamywać.
"Elusia z doliny Dramy" to niedługa książeczka adresowana dla dzieci. Niedługa, ale licząca prawie 150 stron i posiadająca nieliczne ilustracje. Taka opowieść nie jest dla rówieśników bohaterki (5 lat). Raczej dla uczniów szkoły. I tu w towarzystwie rodziców, z omówieniem w czasie lektury określonych zjawisk kulturowych, pokazaniem jak bardzo zmieniły się czasy. „Elusia z doliny Dramy” może być świetnym materiałem pomocniczym wprowadzającym młodych czytelników w świat gwar i tradycji. Zwłaszcza, że niektóre bohaterki „od święta” ubierają ludowe stroje. Umiejętnie wykorzystana lektura pozwoli na uzupełnienie rodzinnych opowieści o zachodzących zmianach, uzupełnią książki historyczne, w których znajdziemy ważne wydarzenia, ale pomija się życie zwykłych ludzi. Lektura ta pozwala na pokazanie problemu odrębności kulturowej Śląska, zaznajomić z niektórymi słowami, pokazać specyficzne uwarunkowania historyczne i ich wpływ na tradycje oraz zwyczaje. Przede wszystkim jest to publikacja wymagająca od rodzica wspólnego czytania z dzieckiem, ciągłej gotowości na wyjaśnianie.









Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza