Etykiety

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Marta Namruf "Po prostu Kasia"


Marta Namruf, Po prostu Kasia, Gdynia "Novae Res" 2019

Każdy, kto ma w domu nastolatka wie, że wychowanie młodego, zbuntowanego człowieka, który pragnie, aby cały świat skupiał się na nim, bo on przeżywa wahania nastroju nie jest łatwe. Zwłaszcza, kiedy ma się jeszcze młodsze dzieci, które także wymagają skupienia. Złość, frustracje, słowne przepychanki między rodzeństwem to zwykle codzienność wielu rodziców. Właśnie o takich sprawach jest książka „Po prostu Kasia”. Przynajmniej na początku, kiedy poznajemy nastolatkę nie do końca zadowoloną ze swojego życia. Dziewczyna uważa, że inaczej powinny wyglądać relacje rodzinne i wcale nie powinno się pozwalać młodszej siostrze na ciągłe popisy śpiewaniem piosenek nauczonych w przedszkolu. Do tego oczekuje, że wszyscy będą nazywać ją „Kate”, a nie zwyczajnie „Kasia”. Nastolatce wydaje się, że najbardziej rozumie ją i dba o nią tata, który ciągle jest w delegacji w pracy. Pobłażanie Gabrysi przez mamę traktuje jak ciągły atak na siebie. Kolejny poranek to kolejna kłótnia i żal do całego świata. Kasi łzy cisną się do oczu, ale nie pokaże bliskim, że sprawili jej przykrość, bo ma wrażenie, że ich ten płacz ucieszyłby. Dziewczyna pozwala na wylanie smutku i żalu w swoim pokoju. To tam bierze w ramiona prezent od taty i mówi jak bardzo chciałaby, aby mama i Gabrysia zniknęły z jej życia. Pech chciał, że życzenie się spełnia. A wszystko za sprawą misia, który ożywa i okazuje się spełniaczem życzeń (spełniakiem). Dowiaduje się, że bliskie jej osoby znikają w Królestwie Zła. Dopiero po utracie mamy i siostry uświadamia sobie jak bardzo je kocha i jak wiele jest w stanie dla nich zrobić, aby codzienność wyglądała tak jak wcześniej. Rusza w drogę z nowym znajomym i bardzo szybko liczba towarzyszy się rozrasta. A wszystko po to, aby uratować rodzinę dziewczynki i ochronić świat przed złem.
Przygoda obfituje w wiele niebezpieczeństw. Świat fantazji czy magii jest jakby równoległym do naszego i można między nimi przechodzić, ale trzeba wiedzieć jak. Każdy etap wędrówki przyniesie kolejne pouczenie, ważną refleksję. Spotykamy się tam z emocjami, snami, marzeniami, ale i porzuconymi zabawkami oraz takimi, na których złośliwi mali właściciele stosowali różnorodne eksperymenty tworząc dziwne istoty niepodobne do niczego. Stworzony przez Martę Namruf świat jest niezwykły i pouczający. „Po prostu Kasia” to nie słodka opowieść. Mamy tu baśniowy klimat ze sporą dawką zła, którego trzeba uniknąć, problemami do rozwiązania, sporami do zażegnania, przewrotami. Sporo tu grozy, życiowego spojrzenia, podkreślenie różnorodności bohaterów przez ich imiona i nazwy. Mamy tu piękne metafory dobra i zła, radości i rozpaczy, cieszenia się i smutku. Ta pierwsza nie czyni napotkanym krzywdy i nie zmienia ich spojrzenia na świat, a druga jest tu pokazana w formie obklejającej, unieruchamiającej i pochłaniającej. Takich przenośni jest tu więcej, dzięki czemu możemy lepiej omówić z nastolatkiem emocje niemocy, wspólnie poszukać rozwiązań.
Misją Kasi i jej przyjaciół jest pokonanie Markosa, który odpowiada za szerzące się na świecie zło. Równowaga została już zachwiana. Tylko miłość i upór dziewczyny mogą sprawić, że wszystko wróci do normy.
„Po prostu Kasia” to pouczająca powieść nie tylko dla dzieci i młodzieży. Metaforyczne obrazy sprawią, że i dorośli będą mogli na wiele spraw spojrzeć z boku, wyciągnąć wnioski, nauczyć się innego podejścia. Baśniowość nie ujmuje tej historii znaczenia i przesłania. Myślę, że warto wspólnie z dzieckiem sięgnąć po tę książkę. Mojej córce przygody Kasi bardzo się podobały.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza