środa, 15 lutego 2017

oferty pracy

Każdy szukający pracy przegląda ogłoszenia, wysyła CV, ponawia CV, a później dopytuje się w firmach o to, czy będzie zatrudniony. Na początku poszukiwań poszukujący mierzą wysoko: chcą dobrze zarabiać, mieć sporo profitów z pracy, a co najważniejsze, chcą by praca była zgodna z wykształceniem lub zainteresowaniami. Z czasem wymagania maleją, a praca może być byle jaka, byle starczyło na życie.
Przeglądając ogłoszenia poszukujący popełniają wiele błędów. Przede wszystkim oczekują oni, że takie ogłoszenia będą napisane wprost. Gdyby to było na zachodzie Europy to oczekiwanie mogłoby być realne. W Polsce żyjemy jednak w innej rzeczywistości, takiej troszkę z Konwickiego, troszkę z Hłaski i nieco z Masłowskiej. Wszystko tu jest przerośnięte i to w dodatku na opak, czyli również takie nieco Gombrowiczowskie.
Jak rozumieć niektóre sformułowania z ogłoszeń? Jest do tego pewien klucz, ja o nim pisała nie będę, ale postaram się jak najwięcej przełożyć na polski, a później napisać o swoich doświadczeniach w poszukiwaniu pracy.
Podchodząc do poszukiwań pracy trzeba sobie uświadomić, że nikt nie zamieszcza normalnych ogłoszeń pracy, bo te normalne są obsadzone przez krewnych, znajomych itd. Te zamieszczane w Internecie mają za zadanie wyłowienie pracowitych naiwniaków, którzy będą pracowali za pozostałych. Wymogi wydają się niezbyt wielkie, ale mają one swoje drugie dno.
1)Komunikatywność -oznacza, że masz słuchać, nie odzywać się i robić co każą (nie wymagana zdolność mówienia). Byle słuchać i robić. W przypadku pracy w telemarketingu czy marketingu nasz zagadać klienta tak, aby kupił towar nawet jak pięć minut po zakupie wyrzuci do kosza, bo przecież tak naprawdę tego nie potrzebował i nie chce zagracać mieszkania, ale chciał mieć święty spokój.
2) Dyspozycyjność – masz być na zawołanie szefa o każdej porze dnia i nocy. Płaci Ci oczywiście tylko za pełny etat, reszta to Twój obowiązek. Jak masz rodzinę to daruj sobie, bo nie będzie Cię dla krewnych i to nie przez wyjazdy służbowe, ale przez pracę w domu, która będzie działała wszystkim na nerwach, bo i tak niskopłatna.
3) Samodzielność - jeśli nie wiesz jak coś zrobić zrób tak, by było zrobione, czyli Polak potrafi. Jak za Komuny brakowało materiałów to kombinowało się tak, że produkt zrobiono bez niego. Ty masz zrobić to samo, ale szybciej i lepiej.
4) Umiejętność pracy w zespole - wymagana na początku kariery. Czyli robisz to, co należy do obowiązków innych starszych stażem. Nie buntujesz się przeciwko obowiązkom, które nie należą do Twojego zakresu. Masz słuchać, robić i się nie odzywać.
5) Wysoka motywacja do pracy - dosłownie, szukamy frajera, który będzie zapieprzał za najniższą krajową, będzie szczęśliwy i wykaże wysoko rozwiniętą zdolność do tolerowania poniżania. Jeśli będzie dodane, że ma Ci na sercu leżeć dobro firmy to oczekują, że zrezygnujesz z jakiegokolwiek wynagrodzenia i podpiszesz umowę wolontariacką.
6) Najlepiej/mile widziane - tu pracodawca krótko i zwięźle opisuje, czym najlepiej ma się charakteryzować pracownik. Najlepiej jakby nie miał ręki lub nogi (jednocześnie pracował wydajnie jak zdrowy człowiek), popularne ostatnio 'młody emeryt' lub rencista.  Jeśli czytasz, że coś jest mile widziane, a tego nie masz - daj sobie spokój. Chyba, że odetniesz sobie nogę, dostaniesz wówczas rentę na dwa lata (lekarz orzecznik ma nadzieję, że odrośnie, a jak nie odrośnie to jest zdziwiony, jakbyś dokonał cudu), masz większe szansę na pracę na ten okres.
7) Doświadczenie minimum tyle i tyle - to znaczy, że powinieneś urodzić się już z doświadczeniem. Żeby iść do pracy trzeba mieć doświadczenie, żeby je zdobyć trzeba pracować. Koło się zamyka. Preferowany kandydat: Chuck Norris, bo on to potrafi…
8) Znajomość przynajmniej dwóch języków obcych – angielski, niemiecki i rosyjski dawno przestały być obce. To są języki, które musisz znać. Jeśli pracodawca wymaga obcych to ma na myśli: węgierski, japoński, jeden z arabskich itd.
9) Własna działalność gospodarcza - czyli, jeśli jesteś takim frajerem, by płacić za siebie ZUS, utrzymywać swój samochód (zależnie od branży) i oddawać nam część wynagrodzenia jesteś mile widziany Prawie wszystkie firmy oferują 'możliwość' współpracy i rozwoju. Atrakcyjny system premiowy itd., więc dostaniesz karton długopisów z logo firmy (starczy dla całej rodziny), breloczków, teczek i naklejkę na samochód. Farciarze dostaną bon od 50 do 300 zł. Można się za to upić, bo na życie nie starczy.
10) Umiejętności interpersonalne i organizacyjne – słuchaj, rób, nie odzywaj się, a jak cos będzie źle to i tak Ty za to odpowiadasz.
11) Zaangażowanie w realizację zadań – to, to samo, co wysoka motywacja do pracy.
12) Wynagrodzenie adekwatne do osiąganych wyników – wynagrodzenia nie ma. Dostajesz jedynie procent od sprzedaży, a ile to zależy jak dużo wynegocjujesz, ale na pewno nie więcej niż 10.
13) racę w młodym, dynamicznym zespole – nikt u nas nie chce pracować długo. Szybko zmieniamy ekipę, więc ciągle jest młoda i dynamiczna.
Takie już są te ogłoszenia firm, firemek i pseudoorganizacji.
Pomijając korporacje i inne większe firmy, jeśli szuka się pracy w mniejszych zakładach, gdzieś lokalnie najlepsze są ogłoszenia krótkie: do czego i telefon. Minusem takich ogłoszeń jest oferta pracy dla ludzi po zawodówce czy maksymalnie szkole średniej. Zaletą to, że nie ma otoczki pustych wyrażeń i nie trzeba pisać CV, a na rozmowie kwalifikacyjnej naprawdę są zainteresowani Twoimi umiejętnościami.
Jeśli zależy nam na dobrej pracy to niestety musimy poszukać wśród znajomych, krewnych itd. Jeśli oni nie mogą nam nic zaproponować to oznacza, że obracamy się w niewłaściwym środowisku i powinniśmy jak najszybciej je zmienić na otoczenie „ludzi sukcesu”
Jak ja znalazłam pracę? Na pierwszym roku studiów pracowałam na bardzo kiepskim stanowisku w kiepskiej firmie z jeszcze gorszym wynagrodzeniem, ale w pracy starałam się poznać jak najwięcej osób. Po zwolnieniu mnie okazało się, że jedna z koleżanek zmieniła pracę na lepszą i potrzebowała kogoś do dziecka i pomocy w domu. Zgodziłam się, bo z czegoś żyć trzeba było. Moje zarobki rosły wraz z jej zarobkami i jej zaangażowaniem w pracę.
Wychodząc z nie swoim dzieckiem do piaskownicy starałam się poznać jak najwięcej ludzi. Oni czasami zatrudniali mnie w wolnych chwilach do dzieci, a jak odkryli, że potrafię coś więcej to dawali małe zlecenia. Kiedy poznałam chłopaka z redakcji przymusiłam go do przeczytania moich artykułów i podrzucenia szefowi do poczytania. Udało się! Nagle dostałam pracę w redakcji, w której poznałam kolejne osoby otwierające mi drzwi do kolejnych miejsc pracy.
Co ważne? Upór i znajomości. Bez tego wielkie ryby zeżrą Was na oceanie zwanym konsumpcją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz