środa, 15 lutego 2017

#Opowiem Wam bajkęo oswajaniu

Opowiem Wam bajkę o oswajaniu.
Oswajanie każdemu z nas kojarzy się ze zwierzętami, ale tak naprawdę dotyczy całego otoczenia i dopiero przy dziecku (szczególnie takim z wyjątkowymi potrzebami) ten szerszy kontekst może być zrozumiany.
Kiedy 3 lata temu myślałam o Oli pójściu do przedszkola zastanawiałam się jak oswoić przestrzeń, w jaki sposób sprawić, że przedszkole będzie kojarzyło jej się z czymś miłym. Dzięki temu, że mieszkamy w niewielkiej miejscowości przedszkolny plac zabaw jest otwarty w godzinach otwarcia przedszkola i korzystałyśmy z możliwości pobawienia się na nim, poznawania dzieci, zaprzyjaźniania się z otoczeniem. Adaptacja udała się bardzo dobrze. Olka kocha przedszkole.
Tak też jest z odwiedzinami. Ola sobie siedzi i zajmuje się sobą od czasu do czasu zerkając na gości. Nie boi się wizyt, nie unika odwiedzania innych, ale też nie skacze z radości. Ot taka tam rzeczywistość obok niej. To jednak troszkę się zmienia. Z każdymi odwiedzinami pozytywniej patrzy na nowe otoczenie lub gości, którzy wtargnęli do jej małego świata. Możemy śmiało powiedzieć, że "świat" cioci Basi, cioci Karoliny (tu zwierzaki bardzo pomogły), cioci Zofii oraz babci Małgosi mamy oswojony. Ola w tych miejscach czuje się bardzo dobrze i swobodnie i bez problemu potrafi zasnąć. Lubi też odwiedzać ciocię Halinę, ciocię Bernadkę, ciocię Sonię, która ma młodszego od niej synka i starsze córki, chętnie odwiedza kuzynów i kuzynkę, lubi wujka, który miał kury i króliki, które mogła pogłaskać i wziąć na ręce, ale takie oswajanie czasami trwało długo. W wielu wypadkach wizyta kończyła się od razu po wejściu do domu i dopiero po drugich, a nawet piątych odwiedzinach kończyła się sukcesem (chęcią zostania dłużej niż na minutę). Ostatnio miałyśmy okazję oswajać przestrzeń cioci Agnieszki, gdzie o dziwo od pierwszej chwili siedziała spokojnie i nie chciała od razu wracać do domu.
Oswajanie to także proces, który czasami towarzyszy prezentom. Czasami Ola widzi zabawkę i już jest w niej zakochana, a czasami potrzebuje czasu, aby odkryć jej potencjał i się zaprzyjaźnić, chcieć bawić. Przed i w czasie świąt moja kruszynka dostała kilka pluszaków, które lekko zignorowała (kontrola kokardki wypadła negatywnie, bo koniecznie musi być śliska). Pluszaki codziennie były oglądane,a później sobie leżały i przyglądały się codziennym zabawom. Wczoraj Ola wzięła pieska od wujka Piotrka i cioci Moniki oraz owieczkę od cioci Basi i usadziła je na łóżku nóżkach siedzącego wielkiego misia od wuja Mariusza. Usiadła obok nich i po swojemu zaczęła czytać im książkę. Do tego wybrała im wstążki, które zapewnią im większe powodzenie :)
Pamiętajcie, że dzieci czasami potrzebują czasu, aby zachwycić się nowymi rzeczami
#opowiemwambajkę #autyzm #oswajanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz