Etykiety

poniedziałek, 26 maja 2014

Tomasz Jarosz "Zaginiony świat koni"

http://zaczytani.pl/ksiazka/zaginiony_swiat_koni,druk
Tomasz Jarosz, Zaginiony świat koni, Gdynia „novae res” 2014
Po przeczytaniu książki przyszła mi myśl, która przez cała książkę mnie prześladowała: „Pomysł świetny. To byłby super film, wspaniała książka tylko, co z realizacją pomysłu?”. Z tego powodu przemilczę realizację, ponieważ trudno jest mi ocenić, ponieważ dawno wyrosłam ze stylu, w jakim ją napisano. To wcale nie znaczy, że książka zła. Nie. To zdecydowanie książka dla innych odbiorców niż ja. To książka dla mnie jakieś piętnaście i więcej lat temu. Wtedy pewnie zrobiłaby na mnie miłe wrażenie, a na styl pisania raczej bym nie zwróciła uwagi. Ze względu na bohaterkę, jej zamiłowania, doświadczenia „Zaginiony świat koni” urzeknie swoją zawartością nastolatki kochające konie. Znajdą tam potwierdzenie swoich przekonań na temat niezwykłości tych zwierząt oraz bezmyślności ludzi, a także przekonanie, że złe siły trzeba zwalczać dobrem i niewinnością.
Milena jest pilną i zdolną nastolatką, która nie tylko dobrze się uczy, udziela w szkolnej gazetce, ale ciągle uważa, że ma misję do spełnienia. Być może to właśnie staje się przyczyną wciągnięcia ją w misję ratowania świata. Pretekstem do wciągnięcia dziewczynki w tak ważną misję jest jej miłość do koni, które schowały się na Ziemi przed Kratami siejącymi zniszczenie we wszechświecie. Ermirowie (mieszkańcy Zaginionego Królestwa Koni) przez setki pokoleń byli dobrzy i beztroscy, przez co zatracili umiejętność walki. Atak Kratów powoduje zniszczenie, a mieszkańcy planety uciekają i zmieniają postać. Ta ucieczka sprawia, że stają się końmi na Ziemi. Muszą czekać setki tysięcy lat na małą wybawczynię, której pokażą swój świat. Podzielą się z nią umiejętnościami niezwykłego sposobu podróżowania, porozumiewania i nauki. Konie są tu pokazane, jako istoty zdecydowanie na wyższym poziomie ewolucji niż człowiek, który głównie potrafi ranić i zabijać, bo w końcu jedzą mięso różnych zwierząt.
Książka zdecydowanie jest adresowana do młodzieży kochającej zwierzęta. Na pewno zakochają się w niej ci, którzy uważają, że jedzenie innych istot to barbarzyństwo. Ja uważam, że to po prostu element natury: lwa nie częstujemy sałatą czy trawą, więc i ja nie mam nic przeciwko jedzeniu jakiegokolwiek zwierzęcia (od wieprzowiny po psinę czy kocinę).
„Zaginiony świat koni” swoją stylistyką bardzo przypomina wiele amerykańskich powieści dla młodzieży, ale akcja została umieszczona w bardziej znanych na realiach (jeśli chodzi te naśladujące rzeczywistość), ponieważ akcja rozgrywa się w okolicach Wrocławia i Kunic.
Wydawnictwo Novae Res podarowało książkę w celu wykorzystania podczas Dnia Dziecka 2014.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza