Etykiety

środa, 26 sierpnia 2020

Zabawy zwierzaków


Mam wrażenie, że moje życie to ciągły monolog, który wydaje się być dialogiem ze zwierzętami. Im więcej ich przybywa tym więcej gadania. Zwłaszcza, że koty – jak to koty – psocą na potęgę, więc od czasu do czasu upominam, żeby sobie krzywdy nie zrobiły. Szczególnie częstym adresatem moich komunikatów jest Leo, urodzony urwis.
-Leo, drapieżniku jeden mały, zostaw – mówię stanowczo.
Leo patrzy się na mnie niewinnie i przechodzi obok kwiatka, którego chciał staranować z powodu muchy, która się w nim ukryła, bo takiej zwierzynie nie można popuścić. Zwłaszcza, kiedy namierzy się, gdzie leciała.
Na moje upominanie uaktywnia się Tutuś, który pędzi w stronę Leo, aby mruknąć, bo jest przekonany, że starsze rodzeństwo musi upominać młodsze (skąd mu się to wzięło to nie wiem). Uprzedzam jego mruknięcie mówiąc:
-Tutuś, bestio włochata.
Tutuś patrzy na mnie wzrokiem: „Ja? Przecież grzeczny jestem. Do tego porządku ci pilnuję, żebyś mogła spokojnie pisać”. Kot podchodzi do niego i łasi się (jak to kot). Tutuś patrzy na niego z miną: „Weź przestań. Ja tu porządku pilnuję, a nie o koty się ocieram”.
-Weź wyluzuj i pobaw się z kotami – mówię do Tutka, który na moje słowa unosi brwi w zdziwieniu. – Przynieś piłeczkę i poganiajcie razem.
-Moją piłeczkę? Oszalałaś – i chowa się pod moim biurkiem. Z piłeczką. Siedzi, wzdycha, pilnuje piłeczki. Koty go ignorują. Dorwały szyszkę, czyli coś nowego. Ganiają, wariują, koziołkują, furkają, obijają się o ściany i meble, skaczą po ścianach, łóżkach. Tutek wzdycha, więc radzę:
-No dołącz. Nie krępuj się.
Szaleją w trójkę. Miauczenia, poszczekiwania, biegania, tupania, parskania, stukania co nie miara. I wielki huk. Doniczka. Wzrok Tutka przekonuje: „To nie ja”.
-Nie ty, nie ty, ale ten twój włochaty duży zadek do kogoś należy.
Tutek przechyla głowę i śmieje się po psiemu (kto widział Tutka to wie jak pięknie potrafi szczerzyć zęby w uśmiechu):
-Ej, ale ja ci zadka nie wypominam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza