Etykiety

niedziela, 17 kwietnia 2016

Jarosław Czechowicz: życie zgodne z pasjami

Dziś zapraszam Was na wyjątkowy wywiad z nauczycielem, blogerem i autorem książki „Rok w rozmowie”. Jarek Czechowicz należy do nielicznych osób, które w to, co robią wkłada całe swoje serce i wykorzystuje rozwijane umiejętności.
Na co dzień jesteś przede wszystkim nauczycielem. Blogowanie to dodatkowe zajęcie. Czym jest dla ciebie bycie nauczycielem?
Jarosław Czechowicz: Uczeniem się samego siebie. Nie dopuszczam do świadomości faktu, że w pewnym wieku człowiek staje się już jakąś odrębną całością i że jedynie w stopniu minimalnym zmienia poglądy albo przyzwyczajenia. W klasie stajesz codziennie naprzeciw różnych oczekiwań, wymagań, poglądów i postaw. Weryfikujesz to, kim naprawdę jesteś, i nie ma znaczenia, że obcujesz z ludźmi niedorosłymi. To właśnie jest cenne, bo młode umysły wyjątkowo silnie mogą wpływać na punkt widzenia w pewnej sprawie, światopogląd. Bycie nauczycielem to także przyjemność wykonywania pożytecznej i sensownej pracy. Nie wyobrażam sobie siedzenia przed komputerem osiem godzin, wklepywania jakichś danych, pisania dziwnych raportów, uzupełniania enigmatycznych tabelek. Uczę i pomagam rozumieć świat. To bardzo przyjemne.
Kiedy pomyślałeś, że to będzie właściwa ścieżka zawodowa?
Jarosław Czechowicz: Właściwie już na początku studiów polonistycznych. Wybrałem specjalizację nauczycielską i zdawałem sobie sprawę z tego, co się po niej robi. Dziwiło mnie często, jak moje koleżanki czy koledzy między kolejnymi wykładami i ćwiczeniami snuli zwykle dziwaczne plany na przyszłość, odcinając się od pracy nauczyciela. Po co w takim razie takie studia i taka specjalizacja? Stało się tak jednak, że faktycznie niewielu absolwentów naszego rocznika zostało nauczycielami. W większości nie mam pojęcia, z czym związała życie zawodowe pozostała rzesza.
http://annasikorska.blogspot.com/2014/10/jarosaw-czechowicz-rok-w-rozmowie.html
Można uczniów zarazić swoją pasją?
Jarosław Czechowicz: Pasją uczenia, czytania czy pasją życia tak w ogóle? Pewnie, że można, ale nie należy na nich wywierać żadnej presji. Należy pokazać, co jest ważne i cenne oraz dać im wybór - zaakceptują to, co proponowane albo wybiorą coś innego. Cieszę się, że sporo uczniów dzięki mnie zaczęło czytać. Krytycznie i uważnie. Zwykle rzeczy spoza kanonu lektur. "Krytycznym okiem" jest dla nich dowodem, że można znaleźć czas i przede wszystkim chęci na czytanie książek. Ich wybory czasem są przypadkowe, ale to świetnie patrzeć na kogoś, kto sięga po lektury, gdy przez lata nikt w nim nie wyrabiał nawyku czytania.
Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
Jarosław Czechowicz: Dwa miesiące wolnego w lecie! Żartuję, choć oczywiście jest to jedna z wielu zalet zawodu nauczyciela. Najbardziej lubię momenty, w których uczeń daje mi do zrozumienia, że pojął dany zakres materiału albo np. omawianie danego tekstu literackiego wywołało w nim chęć zajrzenia do innego, który z nim koresponduje. Lubię też nieprzewidywalność i to, że codziennie może wydarzyć się coś nowego, coś ciekawego można usłyszeć. Wbrew pozorom nie jest to praca, przy której można popaść w rutynę.
Co ci daje blogowanie?
Jarosław Czechowicz: Poczucie, że robię coś sprawiającego mi wielką frajdę i że dodatkowo komuś może się to podobać. Blog pozwala mi także porządkować myśli. Zapamiętywać daną książkę przez pryzmat tego, co było w niej najważniejsze i co sobie kiedyś wynotowałem. Blogowanie to też oczywista odskocznia od prozy życia.
Warto czytać książki i pisać o nich?
Jarosław Czechowicz: Pewnie, że warto. Uczą przede wszystkim empatii. I to jest stwierdzenie belfra, nie krytyka literackiego. Uwielbiam zderzenia z poglądami i zachowaniami, których do niedawna nie rozumiałem albo nie akceptowałem. Wgłębiania się w sposób przeżywania świata zupełnie odmienny od mojego. W Polsce naprawdę mało pisze się o książkach. Nie tyle w szerszych kontekstach, co przede wszystkim w oparciu o nasz rynek wydawniczy i jego propozycje. Ukazuje się kilkanaście tysięcy tytułów, a dyskusje toczą się wokół małego procenta z nich. Co z resztą? Komu ona potrzebna? Dwie czy trzy recenzje wpływowych krytyków w dwóch pismach opinii nie załatwiają sprawy - oddalają nawet od mnogości rynku wydawniczego. A ta jest bardzo wartościowa, choć sam oceniam tylko kilkanaście książek miesięcznie.
Należysz do osób ciągle dokształcających się. W ubiegłym roku zostałeś nauczycielem dyplomowanym. Jakie plany zawodowe masz na przyszłość?
Jarosław Czechowicz: Przede wszystkim chciałbym mieć jakąś naprawdę pewną przyszłość. Biorąc pod uwagę zapędy do zmieniania systemu edukacji głównie dla samej zmiany, trudno jest powiedzieć, jak wszystko będzie wyglądać w przyszłości i czy będę mieć etat. A to dla mnie bardzo ważne, bo działalność okołoksiążkowa przynosi profity tylko okazjonalnie. Nauczyciel dyplomowany to ostatni stopień rozwoju zawodowego. Taki na papierze, bo przecież rozwijamy się cały czas, podejmując się nowych wyzwań. Niedawno uzyskałem certyfikat egzaminatora OKE. Zawsze pojawia się jakaś nowa możliwość rozwoju, trzeba się jej przyjrzeć i być może wykorzystać.
Co sądzisz o obecnych możliwościach i ograniczeniach awansu zawodowego nauczycieli?
Jarosław Czechowicz: Rząd przymierza się do tego, by rozbudować ścieżkę awansu zawodowego i uważam, że to dobry pomysł. Byle nie szła za tym tylko pusta, papierkowa robota i zmagania z biurokratyzmem. Po kilkunastu latach pracy - jak w moim przypadku - osiąga się ten najwyższy stopień z najwyższym wynagrodzeniem i to jest wszystko, czego można się spodziewać. Z pewnością mało motywujące są różnice kwot wynagrodzenia między poszczególnymi stopniami awansu. Nauczyciel dyplomowany zarabia niewiele więcej niż np. mianowany. Ideałem byłoby motywowanie do pracy za daną działalność, wykonany projekt, znaczące osiągnięcia uczniów. Mam na myśli wyraźne motywowanie finansowe, a nie tylko dyplomy, odznaczenia, pochwały czy symboliczne kwoty dodatków motywacyjnych. Wykonujemy bardzo odpowiedzialną pracę, również fizyczną (o tym wie każdy, kto na praktykach przeprowadził choć kilka lekcji). Nie jesteśmy za to godziwie wynagradzani. I denerwuje mnie pokutujące przekonanie, że nauczyciel nie powinien się upominać o pieniądze. Dlaczego? Mam żyć z powołania?
Jak reformy edukacji wpływają na twoją pracę?
Jarosław Czechowicz: Wspomniałem ci już wcześniej, że w chwili obecnej to się ich po prostu boję. Myślę, że jak większość moich koleżanek i kolegów z pracy. Każda reforma wiązała się w naszej codziennej pracy z dopasowaniem do niej. Mam wrażenie, że żadna odgórna zmiana nie została przedyskutowana w środowisku nauczycielskim. Zmieniamy podręczniki, metody pracy, zmieniamy wymagania i dostosowujemy się bezustannie. Są dwa nauczycielskie związki zawodowe, ale głos zwykłego nauczyciela to wciąż wołanie gdzieś w próżnię. Ważne, żeby być elastycznym - to już od dawna nie jest praca, w której można sobie wykorzystywać konspekty sprzed lat i dany temat omawiać tak jak kilkanaście lat wcześniej.
Dziękuję za rozmowę.
Jarosław Czechowicz: Również dziękuję.
http://krytycznymokiem.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza