Etykiety

niedziela, 1 października 2017

uniwersalne komendy

Życie z dzieckiem z autyzmem wymaga dużej elastyczności i ogromnego dystansu, a do tego jeszcze sporej dawki stanowczości, zorganizowania i umiejętności opanowania własnych emocji oraz świadomości, że już łatwiej wytresować kurę niż zmusić dziecko z autyzmem do czegoś, do czego nie jest przekonane, a jednocześnie wiedzy, że chętniej naśladują one zwierzęta niż dzieci.
Dziś wybraliśmy się (ja,Ola i Tutuś) na spacer do lasu (do tej pory mąż chodził do lasu, bo mnie za mocno atakowały komary). Na początku Ola zrobiła mi aferę o niemożność wchodzenia na sterty drewna, a była piękna, wysoka, korcąca i moim zdaniem bardzo niebezpieczna. Później zaczęła wykłócać się o jedzenie trujących grzybków i jednoczesne wożenie jej w wózku (grzybki z poziomu wózka zrywa się doskonale, ale nie kiedy ja jadę drogą). Po tych perypetiach wzięłam głęboki wdech, spuściłam psa i powiedziałam, żeby pilnował Oli. Tutuś podbiegł do Oli, wyprzedził ją, zrobił kilka kółek i już ani nie potrzebowała sterty drewna ani trujących grzybków,a już najmniej wożenia w wózku. Wszystko było do czasu, kiedy na horyzoncie pojawił się inny piesek. Ola w pęd, Tutek w pęd, piesek ich obskakiwał i obszczekiwał widząc w tym niezłą zabawę.I tak sobie w trójkę pędzili, a ja za nimi razem z właścicielem pieska, który nie reagował na wołania.
Ola wróć-nie działało. Poczekaj - tym bardziej.
-Tutek siad - zawołałam do psa. -Ola siad - zawołałam do Oli. Tutek na zawołanie posłusznie usiadł, a Ol podbiegła do Tutka i usiadła obok niego.Mina właściciela drugiego psa była bezcenna. Ja w tym czasie podeszłam do Tutusia, założyłam obrożę, przypięłam do wózka, do którego usadziłam Olę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza