sobota, 10 maja 2014

Tadeusz Płużański "Lista oprawców"

http://www.wydawnictwofronda.pl/lista-oprawcow
Tadeusz Płużański, Lista oprawców, Warszawa „Fronda” 2014
Do moich rąk trafiła kolejna bardzo ważna (nie tylko dla rodzin pokrzywdzonych i zabitych) dla całego kraju pozycja: „Lista oprawców” Tadeusza Płużańskiego. Dowiemy się z niej między innymi o pochodzeniu tych najważniejszych, najlepiej usytuowanych i najlepiej wynagradzanych katów, którzy obecnie cieszą się wspaniałymi, wysokimi emeryturami, kiedy dzieci ofiar często głodowały, a ich wnuki i prawnuki egzystują ponieważ nie należą do układu we władzach. Poza wskazaniem roli, opisaniem okrucieństwa jednostek dowiemy się czyimi dziadkami czy rodzicami byli. Okaże się, że to same znane nazwiska obecna na naszej scenie politycznej. Łączy ich sposób usprawiedliwiania swoich mordów: „chcieliśmy dbać o rodziny”. Czy dbanie o bliskich kosztem życia innych jest dobre? Czy zabijanie innych powinno być nagradzane czy karane? Jeśli wybieracie opcje drugą to, dlaczego w naszym życiu powszechna jest ta pierwsza?
Często od zwolenników komunizmu słyszę wielkie skargi na okrucieństwo gen. Franco. Owo okrucieństwo nie jest usprawiedliwiane, a majątek generała pochodził z przekazywanych z pokolenia na pokolenie na pokolenie majątków jego i żony rodziny. Z komunistami było nieco inaczej: przyszli by rabować, pastwić się i na koniec zabijać. To byli ludzie z tłumu szaleńczo zapatrzeni w pieniądz, dla którego byli w stanie wyłączyć sumienia i w niewinnych ludziach widzieć zbrodniarzy. gdyby mój pradziadek przeżył wojnę to też byłby bandytą, bo należał do AK.
Często obrońcy katów tłumaczą, że skazywano tych, którzy napadali na wsie, wycinali ludność cywilną. Dlaczego do więzień trafili powstańcy warszawscy, żołnierze, których jedynym przewinieniem była przynależność nie do tej armii walczącej o wolność Polski? Dlaczego ci ludzie, którzy nie byli w stanie zgodzić się na paktowanie z Niemcami chcieli stać się częścią Rosji? Autor zauważa, że Polska i polskie nazwiska często było przypadkowe. Większość z nich miała Rosyjskie korzenie, od lat współpracowali w ramach Komiternu i III Międzynarodówki z władzami komunistycznymi.
Największym nieszczęściem dla rodzin ofiar jest świadomość, że bliscy umarli w cierpieniu i nie znają miejsca ich pochówku, ponieważ wśród katów panuje zmowa milczenia: nikt nic nie wie. Do tego oprawcy nie mogą być skarżeni, ponieważ ich sposoby przesłuchania nie były nielegalne (nie było zakazu znęcania się nad więźniami). „Wynika z tego konkluzja, że gdyby ówczesne prawo pozwalało na wyrywanie paznokci, dziś musielibyśmy uznać, że była to procedura legalna, bez podstaw do ścigania za ten czyn”. O ilości katów nieznanych, nieopisanych autor pisze: „Ciężko oszacować, ilu oprawców wciąż żyje wśród nas. Sądzę, że jest ich od kilkuset do kilku tysięcy. Po tak zwanej odwilży 1956 roku wielu funkcjonariuszy bezpośredniego aparatu przymusu kontynuowało kariery w Służbie Bezpieczeństwa oraz w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Zostali dyplomatami, literatami, a sędziowie i prokuratorzy wziętymi adwokatami”.
Książka na pewno znajdzie wiele przeciwników – krzykaczy będących zwolennikami nierozliczania. Autor wyjaśnia, że zadaniem książki nie jest zemsta, ale sprawiedliwość i zachowanie pamięci o bohaterach. „Polska jest jedyną byłą kolonią Rosji, która z komunistycznych zbrodni się nie rozliczyła. Z powodu braku jasnego podziału na bohaterstwo i kolaborację, dobro i zło tak wielu Polaków wciąż uważa Jaruzelskiego za bohatera, a Kuklińskiego za zdrajcę. A przecież jest całkowicie odwrotnie”.
Tadeusz Płużański w swoją książkę włożył ogrom pracy. Ta lista oprawców jednak nie jest skończona, ale można być pewnym, że znajdują się tam najważniejsi, a między nimi Zygmunt Bauman, który po wyjeździe z Polski zrobił karierę naukową na zagranicznych uczelniach. Myślę, że ten rozdział pozwoli wielu osobom zrozumieć, dlaczego jest on przez wiele osób krytykowany. Jako czytelniczka wszystkich dzieł profesora mogę śmiało powiedzieć, że obraz człowieka ponowoczesnego, jaki w nich zarysował to jego autoportret, dlatego jest tak trafny. „Teraz powiedzmy sobie jasno: kariera od politruka do naukowca nie byłaby możliwa, gdyby Bauman i jego koledzy najpierw nie pozbyli się fizycznie prawdziwych polskich elit, a później nie wyrzucili niedobitków z uczelni. Najpierw ścigali watahy po lasach, a potem dorzynali je na uniwersytetach”.
Książkę polecam wszystkim interesującym się naszym krajem, politykami, ich przeszłością, przodkami. Szczególnie tym, którzy sięgnęli po Oddziały wyklętych.
Kiedy sięgam po tego typu książki przed mymi oczami stają obrazy całkiem współczesne, które znamy z filmu „Układ zamknięty”. Tylko nasze przyzwolenie pozwala Polsce umierać.
 Zainteresowanym tematyką Żołnierzy Wyklętych polecam również:
Jarosław Wróblewski, Zośkowiec, Warszawa „Fronda” 2013 

1 komentarz: