piątek, 7 marca 2014

koniec świata tuż tuż?

Głupota ludzka nie zna granic. W przypadku głoszenia kolejnych sensacji o kolejnej dacie końca świata takich granic nawet nie posiada. Czymś oczywistym jest dla mnie, że zwykły, szary, niewykształcony człowiek może być naiwny i wierzyć, że człowiek był, jest lub będzie przewidzieć koniec świata. Wszelka astrologia to domysły i strzelania w ciemno. Parę cech się zgadza, a większość nie, inne naciągamy w myślach – to normalne w przypadku kreowania swojego wymarzonego wizerunku. Astrologia też zajmuje się zgadywaniem, kiedy nastąpi koniec świata, co jest wielkim błędem, bo już jeden z wielkich poetów odkrył to dawno:
„Piosenka o końcu świata” Cz. Miłosza.
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździsta odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, ze staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza róże,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
Ludzie jednak są uparci i kochają się w krwawych wizjach. Dawniej przepowiednie im nie starczały. Potrzebowali mocnych wrażeń na żywo, więc zaspokajali je ścinaniem głów, paleniem na stosach, walkami niewolników, walkami zwierząt. Teraz nie jesteśmy lepsi, ale wystarczają nam efekty specjalne.
Nie zminimalizowaliśmy jednak swojej potrzeby myślenia o krwawym końcu świata. Pierwotni ludzie oddalali od siebie tę tragiczną chwilę przez ofiary z ludzi i tu znowu ku podniecie tłumu. Później ograniczyli się do rzezi zwierząt. Teraz większość religii ogranicza się do tworzenia cielców, modłów i roztaczania przed wiernymi strasznych wizji piekieł i dnia ostatecznego.
Mimo powszechnego katolicyzmu w Polsce, portale i ludzie interesują się przepowiedniami starożytnych ludów i wizjonerów. Ostatnio bardzo popularna stała się data końca świata wyznaczona przez Majów. Czy aby na pewno jest ona wyznaczona? Czy oni faktycznie mogli wiedzieć więcej na temat losów Ziemi i Wszechświata? Może po prostu skończył im się kamień (kalendarz Majów składa się z trzech kamieni) i po prostu stwierdzili, że za parę wieków zrobią nowszy, bo i tak już wybiegli bardzo daleko w przyszłość. My tego współcześnie nie robimy. Nasze kalendarze mogą sięgać w przód parę lat, a wszystko to z naszego czystego lenistwa. Gdyby nasza cywilizacja stworzyła równie wielki kalendarz to po jej zaniku inna mogłaby podejrzewać, że 31 grudzień ostatniego roku jest datą końca świata. Rok Majów kończył się 21 grudnia, a że kalendarz zrobiono do 2012 roku, więc ludzie pragną widzieć w tym datę symboliczną oznaczającą, że później nastanie nicość.
Dlaczego 21 grudzień? Dla osoby troszkę znających historię czy kulturę Majów jest oczywiste, że jest to związane po prostu z rokiem kalendarzowym, który miał trzynaście miesięcy po dwadzieścia dni oprócz ostatniego miesiąca mającego dwadzieścia jeden dni.

Tekst powstał 20 grudnia 2012 roku, kiedy portale informowały o zbliżającym się końcu. Cieszę się, że jak zwykle miałam rację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz