wtorek, 1 kwietnia 2014

rachunek sumienia - marzec

W marcu książek i filmów było dużo. Był to miesiąc dość sielankowy, bo i pogoda była znakomita i wyjazdów konferencyjnych nie miałam, ani artykułów do napisania. Poprawiałam tylko dłuższą pracę, nad którą nie potrafiłam siedzieć po nocach. Książki, które do mnie trafiły znakomicie wkomponowały się w mój codzienny grafik: rano czytanko, piaskownica, w południe czytanko, obiadek, baja (a ja czytanko), do kąpieli czytanko (córka pluska się, a ja jej na głos czytam) i do snu czytanko (minimum godzinę). Pochłonęłyśmy z córką książki nim zauważyłam. Oczywiście nie czytałam jej wszystkiego, bo nie wszystko z listy (ze względu na słownictwo) nadawało się do tego. Były dni, kiedy chciałam zrobić jej wolne od „moich” książek, ale mała ma już nawyk i sama mi przynosiła do łóżka i zabierała swoją do oglądania w tym czasie (moje przecież nie mają obrazków).
Nie zdążyłam opisać wszystkich filmów, które widziałam. Głównie przez to, że córka zasypiała późno, a ja jeszcze przed snem jedząc, pijąc, dokonując zabiegów kosmetycznych oglądałam film, a później już zabrakło sił na pisanie o przemyśleniach, a następnego dnia zabrakło refleksji i pamięci do tego, co się podobało. Perełki jednak się pojawiły. Znakomitym filmem poruszającym dwie ważne dla nas sprawy jest  „Tam i z powrotem” reż. Wojciecha Wójcika, w którym lekarz z przeszłością AK-owca staje się ofiarą systemu, przez który dopuszcza się do przestępstwa, ale jego etyka zabrania mu postąpienia innego niż zgodnego z przysięgą Hipokratesa. Tylko cud sprawił, że mógł zobaczyć swoich bliskich. Z kolei „Ona”reż. Spika Jozego jest podróżą w najbliższą przyszłość. Jak szybko się ona spełni zależy od nas i trybików pracujących nad nowymi technologiami.
W comiesięcznym rozliczeniu pominę klasyków, bo wiadomo, że świetni oraz Chmielewską, ponieważ prawie każdy jej pełne humoru kryminały zna, więc polecać raczej nie trzeba. Mimo wyeliminowania paru pozycji ocena i tak jest trudna. Dostałam w tym miesiącu świetne książki. Każda ma coś niezwykłego do zaoferowania, każda spełni potrzeby określonych czytelników i spełniła i moje, które nie zawsze były ambitne ze względu na potrzebę odsapnięcia. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka Małgorzaty Błońskiej "Pistacja w Krainie Smoków", w której bohaterka i zarazem autorka zabiera nas do niezwykłego świata, jakim są Chiny. Dzięki niej poznajemy piękno i brzydotę wielu krain. Drugą faworytką stała się książka Renaty Diaków "Artysta zmartwychwstały", w której narracja mknie, jak błyskawica i plącze się jak jedwabne nici. Artysta w epoce utylitaryzmu jest projektantem przedmiotów użytkowych, co staje się – podobnie jak dzieciństwo – przyczyną jego ucieczek. Z podobnym humorem i dystansem okraszonym dużą dozą fantazji spotkałam się u Andrzeja Pilipiuka w "Kronikach Jakuba Wędrowycza".
Odmienna poetyka i spojrzenie na świat pokazane w powieści Andrzeja Turczyńskiego "Koncert muzyki dawnej" urzekło mnie podobieństwem do twórczości Hermana Hessego. Za swojskość i znajome tematy, problemy polecam ksiązkę Marilynne Robinson "Dom nad jeziorem smutku" oraz Maria Consilia Lakotta "Mariska z węgierskiej pusz... Każda z tych książek pisana jest w odmiennej stylistyce, ale problemy, jakie spotykają bohaterów są bliskie życiu każdego człowieka. Ze stylizacją wymagającą cierpliwości spotkałam się również u Nadine Gordimer w "Znaleziony", która (podobnie, jak książka Błońskiej) uświadamia nam istnienie szoku kulturowego, drastycznych różnic między klasami społecznymi i narodami. W to zderzenie światów znakomicie wkomponowuje się pełne humoru „Wspomnienia Wojenne” Karoliny Lanckorońskiej.
Do tematyki krytykujących uzależnienia można zaliczyć znakomicie napisane „Trzy litery” Przemysława Paruszewskiego, który oczami pielęgniarza patrzy na nałogowców oraz „Jedwabną pajęczynę” Marty Bocian, która pokazuje, jak współuzależnienie niszczy człowieka.
Z brutalnością naszych czasów spotykamy się w książce Krzysztofa Niewrzędy „Zamęt”, który piorunuje nas slangiem i strumieniem świadomości inteligenta, który nie potrafi odnaleźć sobie miejsca w świecie ze względu na brak pracy. Z podobnymi problemami borykają się umiejscowieni na prowincji bohaterowie książki Wojciecha Zielińskiego „O nietrzeźwym niekiedy kierowcy” w której autor brutalnie obnaża sposób funkcjonowania naszej demokracji. Pod tym kątem Marek Żak w „Gwałcie w Nowym Jorku” nie pozostaje z tyłu. U niego również można spotkać się z ujawnieniem szowinistycznych relacji w społeczeństwie.
Do bardzo poważnych i wymagających mogę zaliczyć książki popularnonaukowe. W tym miesiącu były dwie znakomite pozycje: „Oddziały Wyklętych” Szymona Nowaka oraz „Polska Partia Robotnicza” Piotra Gontarczyka.

Moi faworyci:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz