Etykiety

niedziela, 25 października 2020

Tomasz Stefaniuk "Małpka Koko" il. Magdalena Kalenin


Wiersze, wierszyki, rymowanki – to wszystko jest elementem zaczarowywania świata przez dzieci i jednocześnie oswajania rzeczywistości, odkrywanie praw rządzących się nimi. Dziecięce utwory mają przemycać określone wartości, zachęcać do ćwiczenia mowy oraz pamięci, ale też zachęcać do właściwych postaw społecznych, namawiać do określonych działań i zaprzestania innych. I właśnie takim zbiorem jest książeczka „Małpka Koko” Tomasza Stefaniuka z ilustracjami Magdaleny Kalenin.
Do lektury wprowadza nas tytułowy wiersz opowiadający o marudnej małpce, której wszystko przeszkadzało. Była śliczna, zdrowa, ale ciągle narzekała na tłok, upały, zimno. Nigdy nic i nikt nie mógł jej zadowolić. Nie potrafiła znaleźć w codzienności niczego, co mogłoby ją cieszyć. Dzięki przyjaciołom dostrzega, że przez narzekanie nie dostrzega piękna przyrody. Zmiana perspektywy sprawia, że może ujrzeć, w jaki sposób patrzyłaby, gdyby miała pozytywne podejście do otoczenia. Uczy się dostrzegania plusów w każdej zmianie pogody, a to sprawia, że innym będzie łatwiej z nią żyć. Małpka Koko zmienia się w miłą i dzięki temu jest bardziej lubiana. Pokrewny jest tu tematycznie wiersz „Smutnik” alegorycznie wyjaśniający dzieciom skąd bierze się smutek i dlaczego warto szybko taki nastrój pożegnać i bawić się z innymi dziećmi. O dziecięcych postawach jest też wiersz o nadmiernym gadulstwie. Tematy opowieści bohaterki są błahe, a nadmiar słów sprawia, że w rezultacie nikt jej nie słucha. Uczy się, że warto się zastanowić i mówić po zastanowieniu się.
Jeden z utworów pokazuje, w jaki sposób działają stereotypy, które sprawiają, że pewne rzeczy (tu zwierzęta) są mylnie postrzegane, dlatego zawsze warto unikać szablonów i być otwartym na napotkane osoby. Inny wiersz porusza problem bezsensownych utarczek i sprzeczek nieprowadzących do celu tylko zabierających czas. Nieco inne emocje to strach. Ten pojawia się w dwóch odsłonach: jedna negatywna a druga pozytywne. „Strach ma wielkie oczy” to opowieść o odwiedzinach u stracha, który boi się stać w polu. Odkrywamy, że praca stracha wcale nie jest łatwa i sprawia, że sam strach się boi, ale on narażony jest na różnorodne zagrożenia, a my siedzimy bezpieczni w ciepłych domach, więc nie powinniśmy się bać. Z takim strachem ma też do czynienia łóżko marzące o wyprawach, ale bojące się doświadczeń. Jest to też utwór o unikaniu wyzwań, pozostawaniu w domu po pierwszych porażkach związanych z wyruszeniem w świat. Jednak unikanie tych wyzwań wcale nie jest tu negatywne, ponieważ bohater jest stworzony do bycia w domu, a nie wędrówek. Widzimy tu piękno różnorodności tego, że jedni świetnie sprawdzają się podejmując kolejne wyzwania, a inni żyjąc w domowym zaciszu.
Za pomocą „Grzybów” objaśnia dlaczego czasami możemy znaleźć grzyby w lesie, a innym razem jest to trudne. Ożywione grzyby potrafią chować się przed zbieraczami. Taki motyw zabawy jest też w wierszu pokazującym dziecko ganiające wokół czystego prania. Jest też zabawny Brantofelek bawiący się i robiący psikusy czy liczenie owiec, jako zabawa pozwalająca zasnąć.
W utworach Tomasza Stefaniuka znajdziemy nawiązania do znanych nam wierszyków. Szczególnie dużo jest tu motywów z twórczości Jana Brzechwy i Juliana Tuwima. Pojawiają się zwierzęta, są grzyby, liczby, które mają w sobie coś z abecadła, jest gaduła, która ma sporo cech skarżypyty. Autor porusza wiele problemów. Rymowane proste utwory mają duży ładunek zabawy, ale też mogą być punktem wyjścia do wyjaśnienia dziecku wielu spraw. Możemy pokazać, dlaczego ludzie nie lubią marud, z jakiego powodu dobrze dbać o otoczenie i nie prowadzić głupich kłótni o błahe sprawy, , dlaczego lepiej pożytkować energię na przemyślenie tematu niż zasypywanie ludzi nadmiarem opowieści, których z czasem nikt nie chce słuchać. Dowiemy się też, że nie ma nic złego w strachu, ale lepiej go nie odczuwać.
Myślę, że to ciekawa propozycja dla przedszkolaków.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza