Etykiety

sobota, 29 kwietnia 2017

Krystian Karol Lisowski "Przezroczyści"



Krystian Karol Lisowski, Przezroczyści, Sandomierz 2016
Niewielkich rozmiarów zbiór wierszy Krystiana Karola Lisowskiego przysparza mi od kilku miesięcy skrajnie odmiennych uczuć: z jednej strony niewielki rozmiar, przez który trudno książeczkę zgubić, z drugiej strony łatwo ją zmieścić w kieszeni lub torebce, a swoim wydaniem przypomina książki, które w czasie komunizmu wychodziły w drugim obiegu. Kolejna sprawa to przyciągająca grafika Mateusza BohUna Cieplickiego: estetyczne i bardzo wieloznaczne szkice dobrze wpisujące się w przekazywane treści. Kolejna rzecz to rozmiar czcionki i rozmieszczenie tekstu wynikające z niewielkich rozmiarów książki. Należę do osób, które o zbiorach poezji uwielbiają kreślić, pisać, utrwalać swoje wrażenia. Tu niewiele miejsca na taką ekspresję. Ponad to całość zawiera interesujące treści, ale z literówkami, które atakują nas już od pierwszego utworu. To wszystko sprawia, że – jako czytelnik – gniewam się na poetę, którego muszę nie tylko pochwalić, ale i zganić.
Teraz przejdźmy do rzeczy ważniejszych, czyli treści, które są odbiciem emocji piszącego. Często są one sprzeczne, ścierają się, nakładają (tak jak moje odczucia do tego zbioru) i być może tworzą coś, co może być nazwane „przezroczystością”: odkrycie własnych emocji, rozebranie się z cielesnej powłoki, pozwolenie na wtargnięcie do intymnej powłoki świata myśli zmierzające ku sercu, które niewiele ma tu wspólnego z rozsądkiem. Za romantycznymi twórcami może być ono odbierane jako wyznacznik mówienia prawdy, ucieczki od racjonalizowania świata. Miłość jest najważniejszym odczuciem i na niej skupiają się myśli, przez nie czujemy się dostrzeganiu lub nie, kochani lub pomijani jak w wierszu „Przezroczyści”:
„Z tej samej jesteśmy gliny,
przezroczyści,
w rozdartych duszach,
w rozkroku pomiędzy
światem zaprzeczenia,
a teraźniejszym z maską pajaca.

Tan* sam oddech,
inne tempo bicia serca,
krok przyspieszony
niejednostajny,
nieprostoliniowy*.

Na zakrętach.
Ta sama krew

Inne budzą nas ideały,
inna miłość,
inna radość,
inny gniew.

Ci sami - odrzuceni.
Ten sam opuścimy raj,
by choć w piekle było
nam milej.

Niewidoczni.
Przezroczyści”.
Miłość to piekło dla którego porzuca się raj bez uczuć, bez cierpienia, ale jest to piekło dające możliwość bycia we dwoje, kochania, życia dla innej osoby. Poeta porzuca retorykę pisania o miłości jako osobistym raju dwojga ludzi. W innym utworze kochający są świętymi, których nie można znaleźć ani w niebie, ani pośród upadłych aniołów. Nie mają oni swojego krzyża ani Golgoty, nie ogranicza ich wiek, a łączy uczucie jakim kierują się w życiu.
O innym rodzaju miłości czytamy „Stworzonych z drobiazgów”. Jest to miłość pełna namiętności ukrytej ze względu na codzienność, relacje społeczne i nieodpowiedniej miłości, która mimo wszystko łączy ludzi. Krystian Karoli Lisowski przekonuje, że bez tego – z jednej strony wywołującego szczęście, a z drugiej cierpienie – uczucia żyłoby się gorzej, z mniejszym zaangażowaniem:
„Inaczej być nie powinno,
gorzkie łamane przez słodkie,
przecież żyję – nie łatwiej,
- nie mniej (nie) obojętnie.
Światu się dziwię przez palce,
odpowiadam dzień dobry serdeczniej.
A przecież nikt się nie zmienił,
to mnie się bardziej chce. Żyć”.
Poeta wielokrotnie porusza tematykę religijną, której pięknym podsumowaniem jest wiersz „Sumienie”, będący jednocześnie podsumowaniem całego zbioru:
„Sprzedam sumienie,
nieużywane,
schowane w kącie
między biciem serca
i myśli.

Cena do negocjacji,
rabat okolicznościowy,
zabezgrzech.

Bez korozji zapomnienia,
nie bite nieprzebaczeniem,
myte w wodzie bez win.

Próba przekupienia Boga,
wyimaginowaną pewnością
siebie,
zasług.

Sumienie o terminie,
z ciałem będzie gnić.

Nieaktualne.
Samotne.
Bez człowieczo – nierealne”.
Krystian Karol Lisowski wykorzystuje wieloznaczność języka i stara się nią bawić tworząc nowe znaczenia oraz obrazy.
*pisownia oryginalna



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza