Etykiety

środa, 19 kwietnia 2017

lubią? kochają?

-Studenci mnie lubią - chwali się mąż przeglądając wyniki ocen wykładowców w przerwie między jednym poprawianiem kolokwiów, a drugim.
-Skąd wiesz?
-Dali mi same piątki - mówi z dumą - a wcale nie byłem pobłażliwy - uprzedza moją sugestię o tym, że może dlatego, że czasami bardziej przejmuje się studiami studentów niż oni sami - A ciebie?
-Mnie kochają - odpowiadam.
-Skąd wiesz? Przecież ciebie nikt nie ocenia.
-Oceniać może i nie ocenia, ale za to z daleka na ulicy mówią mi "cześć" i entuzjastycznie machają rękami, jakby chcieli wyściskać.
-Żartujesz? - nie może uwierzyć mój mąż.
-Nie. Spotkałam w Górze studentkę. Przez kilka godzin nawet zastanawiałam się skąd znam tę osobę. Nie mogłam jej mentalnie zlokalizować. Nie pasowała mi do żadnego znanego mi dziecka. Dopiero, kiedy wróciłam do domu odpowiednie trybiki zaczęły mi działać i nastąpiło olśnienie, że to studentka, którą mi przedstawił prof. B. jako "rewelacyjną specjalistkę od Almodóvara", z czym ja bym oczywiście polemizowała, bo "rewelacyjną specjalistką to przecież jest prof. C., a nie ja. Ja to dopiero raczkuję. Zaczęłam się jednak zastanawiać, co robię nie tak, że studenci chcą mnie ściskać i mówić mi cześć.
-A nie mówiłem, że ci ta życzliwość do wszystkich napotkanych ludzi kiedyś zaszkodzi- podsumowuje mój mąż.
Taaa, a za co on ma te dobre oceny, jak nie przez jego życzliwość do studentów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza