Etykiety

niedziela, 15 kwietnia 2018

Nowe formy komunikacji

Jesteśmy na etapie porozumiewania się w znanym mi i Oli języku. Za każdym razem ważny jest kontekst sytuacyjny, ponieważ Ola mówi końcówkami wyrazów. Ola wstaje i pytam się:
-Jeść? Pić?
-Ki. Ko.
-Chodź, zrobimy.
-Co ona chce? - pyta mąż.
-Płatki z mlekiem - odpowiadam, jakby to była największa oczywistość.
Ola je swoje Ki Ko i mówi:
-Ka.
-Już ci daję.
-A tym razem co? - dopytuje mąż, który po tygodniowej nieobecności troszkę jest nie w temacie.
-Rybkę.
-Rybkę do płatków z mlekiem? - robi wielkie oczy mąż.
-Tran.
-Aaaa.Ale to się nie gryzie?
-No, co ty? Ten tran nie ma zębów - wyjaśniam
-Te - mówi Ola po zjedzeniu Ki, Ko, Ka.
-I ty to rozumiesz?
-Pewnie. Olu, nie kupiłaś sobie wczoraj monte, ponieważ skupiłaś się na kupowaniu produktów na spaghetti.
-Te.
-Chodź, zobaczymy czy babcia nie kupiła.
-Nauczyłaś mnie komunikować się z niemówiącym dzieckiem. Myślę, że przyswoję sobie system sylabowy - mówi poważnie mąż.
-Pamiętaj o kontekście, bo Ki, Ko, Ka, Te może coś innego znaczyć w piaskownicy, a coś innego w sklepie.
-Ale Titi to zawsze wszędzie to samo - ucieszył się mąż, że coś tam zaczyna rozumieć.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza