Etykiety

czwartek, 22 marca 2018

wyrodne matki

Jeden z konserwatywnych autorytetów (nie lubię rzucania nazwiskami, kiedy szydzę) powiedział, że złe lewackie matki oddają dzieci do żłobków i przedszkoli. Prawdziwie kochająca matka cały czas zajmuje się dzieckiem i dzięki temu ono lepiej się rozwija
Profesor Tomasz Szlendak zauważa:
"W trakcie naszej długiej ewolucyjnej historii funkcjonowaliśmy w grupach rozbudowanych liczebnie. Mała rodzina składająca się z matki, ojca i dwójki ich dzieci to produkt ery nowoczesnej, przemysłowej, a więc ostatnich dwustu lat. Do dziś w społecznościach zbieracko-łowieckich dzieci wychowywane są przez inne dzieci, a nie przez rodziców, którzy opiekują się dzieckiem wtedy, kiedy nie jest ono jeszcze zdolne do samodzielnego marszu z grupą nomadów, to znaczy przez pierwsze trzy do pięciu lat życia. Potem dziecko wtapia się w grupę swoich rówieśników i to w niej zachodzi proces właściwej socjalizacji. Nasi przodkowie zawsze mieli do wyboru dziesiątki innych osób, do których mogli się zwrócić i zajmować ich swoimi sprawami, zamiast matki i ojca".
Tomasz Szlendak "Socjologia rodziny"
Nie wiem jakie doświadczenia z dzieciństwa miał konserwatywny autorytet, ale ja np. bawiłam się na ogrodzie lub ulicy bez ciągłego czuwania i kierowania dorosłych. Ja rozumiem, że ów profesor nie przeczytał niczego poza tym, co wypocili jego konserwatywni koledzy w latach 50, żeby po wojnie zagonić kobiety do domów. Na szczęście nauka ma to do siebie, że weryfikuje mity.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza